wtorek, 9 grudnia 2025

J 1, 1: Na początku było Słowo...

Kiedy miałem pięć lat, zapytałem mamy: "Mamo, skąd się wziąłem?" Mama odpowiedziała mi wtedy: "Synku, przyniósł cię bocian i położył cię na parapecie". Ta odpowiedź wydała mi się sensowna i na pewien czas mi wystarczyła. Jednakże kiedy nieco podrosłem, zapytałem mamy znowu: "Mamo, a skąd bocian mnie wziął"? 

Kiedy poszedłem do szkoły, na lekcji fizyki powiedziano mi, że świat powstał w wyniku wielkiego wybuchu. Cóż, odpowiedź taką jest w stanie przyjąć pięcioletnie dziecko. Dziecko starsze musi bowiem zapytać: A skąd wzięło się to, co wybuchło? Na to pytanie jednak nikt nie był w stanie mi odpowiedzieć. 

Ewangelia według Jana rozpoczyna się od słów: "Na początku było Słowo." W ten sposób Apostoł Jan odpowiada na najważniejsze pytania, jakie stawia sobie każdy człowiek: Skąd wziął się świat i skąd wzięli się ludzie na tym świecie? Nauka po dziś dzień nie jest w stanie na te pytania udzielić sensownej odpowiedzi. 

Ale zaraz! O jakie Słowo chodzi? Kto je wypowiedział? Pozwól, że ci to wyjaśnię.

Ewangelia według Jana została spisana przez Apostoła Jana w języku greckim. W języku greckim został w tym miejscu użyty wyraz Logos. A zatem całe zdanie brzmi: Na początku był Logos. 

Grecki wyraz Logos ma o wiele bogatsze znaczenie niż polski wyraz słowo. Nie powinieneś mieć jednak żadnych kłopotów z odkryciem głębi jego znaczenia. Zastanów się przez chwilę, z jakimi polskimi słowami kojarzy ci się owo greckie słowo Logos? Mi przychodzą na myśl na przykład słowa logika oraz login.

Co to znaczy, że coś jest logiczne? To znaczy, że jest rozsądne i ma sens. Można powiedzieć, że Logos jest przeciwieństwem chaosu, bowiem w chaosie nie ma ani rozsądku, ani sensu.  

Apostoł Jan chce ci więc w pierwszych słowach swojej Ewangelii powiedzieć, że świat nie powstał przez przypadek, zaś twoje życie ma sens.

Na początku był Logos, to znaczy: zanim cokolwiek powstało - świat, przestrzeń, materia, czas - istniał on: Jezus Chrystus, odwieczny i rozumny. Następnie Jezus stworzył wszystko, co cię otacza. W końcu Jezus podarował ci życie. A wszystko to stało się według określonego zamysłu i zgodnie z pewnym planem. 

A teraz zastanówmy się, czym jest login? Login podajesz za każdym razem, gdy chcesz się gdzieś zalogować. Apostoł Jan, nazywając Jezusa Logosem, chce ci uzmysłowić, że jeśli chcesz nawiązać łączność z Bogiem, musisz najpierw poznać Jezusa. Nie jest prawdą, że do Boga można dojść różnymi drogami. Nie zdołasz dotrzeć do Boga poprzez medytację lub ćwiczenie jogi. Jedyną drogą do Boga, jedynym sposobem, aby poznać Boga jest Jezus Chrystus. Jezus jest Słowem, które wypowiedział Bóg, abyś mógł cokolwiek o Bogu wiedzieć. Bóg objawił ci się w Jezusie. 

Jeśli chcesz zrozumieć siebie, jeśli chcesz poznać sens swojego życia oraz jeśli chcesz zbliżyć się do Boga, musisz poznać Jezusa. Ewangelia według Jana jest opowieścią o Jezusie. Przeczytaj ją uważnie. 

---

Przejdź na stronę: https://www.superbiblia.pl 

aby sprawdzić, co jeszcze przygotowałem dla Ciebie, abyś lepiej poznał Pismo Święte. 

sobota, 22 listopada 2025

2,8-9: Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę, i to nie z was - Boży to dar: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił.

Wyobraźmy sobie taką sytuację: Do celi śmierci, w której pewien przestępca oczekuje na egzekucję, wchodzi jego adwokat i mówi: "Proszę, oto kodeks karny. Niech pan go pilnie przestrzega." 

Co byście powiedzieli o takim adwokacie? Czy podarowanie komuś kodeksu karnego i namawianie do jego przestrzegania po ogłoszeniu wyroku nie jest spóźnione? Jaki sens ma przestrzeganie prawa, gdy siedzi się w celi śmierci w oczekiwaniu na egzekucję? Takie rady na nic się zdadzą skazanemu. W sytuacji gdy zapadł prawomocny wyrok skazujący, jedyną szansą na ocalenie skazanego jest bowiem ułaskawienie przez prezydenta, a nie nakłanianie do przestrzegania przepisów kodeksu karnego. I dobry adwokat powinien zrobić właśnie to: przygotować i złożyć prośbę o ułaskawienie!

Niestety współcześnie wielu duchownych popełnia dokładnie ten sam błąd: przychodzą do ludzi skazanych na karę śmierci i nakłaniają ich do przestrzegania Bożych przykazań. No tak, ale ktoś powie: Przecież my nie jesteśmy jeszcze skazani. Nic bardziej mylnego!

A List do Efezjan 2,1a mówi bowiem wyraźnie: A was, którzy umarliście z powodu waszych występków i grzechów...

Każdy grzech to bunt przeciwko Bogu, który nas stworzył i ofiarował nam życie. Zerwanie więzi z Bogiem jest niczym innym, jak zerwanie liścia z drzewa: choć liść świeżo zerwany z drzewa z pozoru nie różni się od tych, które jeszcze rosną na gałęziach, to jednak jego obumarcie jest tylko kwestią czasu. Żaden liść bowiem nie jest w stanie żyć samodzielnie w oderwaniu od drzewa, które go zasila w wodę i inne składniki odżywcze. 

Podobnie jest z człowiekiem: każdy z nas zgrzeszył i z tego powodu odłączył się od Boga, który jest dawcą życia. W ten sposób każdy z nas ściągnął na siebie wyrok śmierci. Choć zachowujemy funkcje życiowe i z pozoru wyglądamy na żywych, w istocie jesteśmy duchowo martwi. Na niektórych wyrok śmierci został wykonany w pełni, inni jeszcze przesiadują w celi śmierci w oczekiwaniu na jego wykonanie. Nie wierzysz? Udaj się na dowolny cmentarz!

Dla ludzi w stanie tak opłakanym, jak nasz, jest tylko jedna nadzieja: ułaskawienie! Wyrok bowiem już zapadł i nawet gorliwe przestrzeganie Bożych przykazań nie zda się na nic. Ostatnią szansą na opuszczenie celi śmierci, jest wystąpienie z wnioskiem o ułaskawienie.

Człowiek skazany prawomocnym wyrokiem sądu zwraca się z prośbą o ułaskawienie, składając stosowne pismo do kancelarii prezydenta. A do kogo my mamy się zwrócić, aby poprosić o ułaskawienie my? I w tym przypadku List do Efezjan przychodzi nam z pomocą, mówi bowiem wyraźnie: przez wiarę.

Spodobało się Bogu, aby ułaskawiać tych, którzy uwierzą w Jego Syna, Jezusa Chrystusa - w Jego śmierć na krzyżu za nasze grzechy oraz w Jego zmartwychwstanie. 

Jeśli więc uświadamiasz sobie swoje nędzne położenie, w którym znalazłeś się z powodu swoich grzechów, nie wahaj się, lecz uwierz w Jezusa Chrystusa, prosząc w ten sposób Boga o łaskę, która jest niezbędna, abyś mógł spędzić z Nim całą wieczność w niebie. 

Gdy Bóg zbawi Cię z łaski przez wiarę, a nie z uczynków, jak niektórzy błędnie wierzą i nauczają, wówczas podaruje Ci Ducha Świętego, który będzie Cię strzegł, umacniał i prowadził. Dzięki Jego mocy Bóg będzie zmieniał Twoje życie w każdym aspekcie, tak abyś z dnia na dzień stawał się coraz bardziej podobny do Jego Syna, Jezusa Chrystusa. Bóg wleje w Twoje serce pokój i radość ze zbawienia, choć Twoje życie niekoniecznie musi być pozbawione trosk, które zwykle dotykają ludzi na tym świecie. Bóg za sprawą Ducha Świętego zmieni Twoje usposobienie i charakter, a nawet wpłynie na to, o czym marzysz i czego pragniesz. Pamiętaj jednak: przemiana życia jest rezultatem tego, że Bóg zbawił Cię z łaski przez wiarę, niezależnie od Twoich uczynków.

Oddaję w Twoje ręce List do Efezjan. W czasach zamętu Bóg pragnie za jego pośrednictwem mówić do Ciebie. Przeczytaj go więc pilnie kilka razy i rozmyślaj nad każdym wersetem. Módl się do Boga o mądrość i prowadzenie. Niniejszy list opatrzony jest wieloma przypisami i objaśnieniami, które - mam nadzieję - pomogą Ci w jego lepszym zrozumieniu.

Niech Bóg Cię prowadzi i strzeże.

 


niedziela, 2 listopada 2025

Ef 2,1: A was, którzy umarliście z powodu waszych występków i grzechów,

Jakiś czas temu przejąłem stary dom po moim dziadku. Dom ten nie był remontowany przez wiele lat, w związku z tym jego stan był opłakany. Dlatego, kiedy postanowiłem wyprowadzić się z mieszkania w bloku i w nim zamieszkać, podjąłem decyzję, aby go wyremontować. Zaprosiłem fachowca. Kiedy przyjechał i obejrzał mój stary dom,  powiedział: "Panie, taniej będzie zbudować nowy dom niż wyremontować ten stary." I dodał: "Tu się wszystko sypie. Wyda pan kupę pieniędzy, a i tak nie będzie, jak powinno być. Wpakuje się pan na minę!" Posłuchałem tej rady i faktycznie zrezygnowałem z planów remontu starego domu na rzecz budowy nowego. Z perspektywy czasu widzę, że była to dobra decyzja. Stan techniczny starego domu był tak zły, że remont był po prostu nieopłacalny.

Tak samo jest z człowiekiem. Oczywiście są sytuacje, gdy warto walczyć o życie, ratować i leczyć chorego, lecz zdarza się, że wszelkie zabiegi są bezsensowne i noszą znamiona terapii uporczywej. Na przykład gdy nowotwór rozsiał się po całym ciele, zaatakował już płuca, trzustkę i kości, zaś farmakoterapia nie przynosi żadnych rezultatów, a wręcz pogarsza stan pacjenta, to często leczenie ogranicza się do uśmierzania bólu, zaś pacjent musi pogodzić się z tym, że zostało mu niewiele czasu. Jest bowiem za późno, aby zrobić coś więcej. Operowanie go w tej sytuacji byłoby przejawem desperacji. 

Tym bardziej desperacki byłby masaż serca i sztuczne oddychanie u człowieka, który od kilku dni nie daje oznak życia, zaś na jego ciele pojawiły się plamy opadowe. Każdy lekarz w takiej sytuacji ograniczy się do wypisania aktu zgonu.

Ku mojemu zdziwieniu, w dzisiejszych czasach, wiele osób pracuje nad swoim duchowym rozwojem: jedni uprawiają jogę, inni medytują, jeszcze inni angażują się w działalność charytatywną. Są też tacy, którzy poprzez pełnienie dobrych uczynków, starają się zrekompensować zło, które popełnili w życiu. 

Wszystkie te starania są nieracjonalne, bezsensowne i noszą znamiona terapii uporczywej. To w istocie reanimowanie duchowych nieboszczyków!

Powiesz jednak: "Ale przecież ja jeszcze żyję!" Tak, w sensie fizycznym twoje życie nadal trwa. Jednak w sensie duchowym jesteś martwy. Życie w sensie duchowym to bowiem coś więcej niż jedzenie, poruszanie się, chodzenie do szkoły czy pracy, codzienne sprawunki. O prawdziwym życiu można mówić tylko wtedy, gdy przepełnione jest radością, miłością i pokojem, a ten można osiągnąć tylko wtedy, gdy żyje się z Bogiem. 

Starożytny filozof, Augustyn z Hippony, napisał w swoich wspomnieniach: 

“Stworzyłeś nas (...) jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie” (Wyznania I, 1; tłum. Zygmunt Kubiak).

Kiedy zerwiemy z drzewa liść, przez pewien czas wygląda on jak żywy: jest zielony i jędrny. Wkrótce zaczyna jednak usychać. Podobnie jest z życiem ludzkim: człowiek oderwany od Boga, zachowuje na pewien czasu funkcje życiowe; w istocie jednak staje się martwy duchowo i niewiele czasu potrzeba, aby umarł również fizycznie. 

Z tego powodu Apostoł Paweł napisał w Liście do Efezjan:

Ef 2,1: A was, którzy umarliście z powodu waszych występków i grzechów, 

Być może dziwi cię surowy ton Apostoła, ale taka jest prawda: choć być może sobie tego nie uświadamiasz, to w oczach Bożych jesteś martwy. Poruszasz się, odżywiasz, oddychasz, ale jesteś liściem zerwanym z drzewa, a dokładniej: człowiekiem oderwanych od Boga. Jesteś duchowym trupem, a wkrótce staniesz się także fizycznym trupem. 

No dobrze, ale być może zapytasz: "Kiedy umarłem i co spowodowało moją śmierć?" Umarłeś wtedy, kiedy popełniłeś grzech. Grzech jest złamaniem Bożego przykazania. Kiedy zbuntowałeś się przeciwko Bogu, który cię stworzył, po prostu umarłeś. Tak, jak liść nie jest w stanie żyć samodzielnie bez swojego drzewa, z którego czerpie odżywcze soki, tak ty nie jesteś w stanie żyć bez Boga, który jako jedyny ma moc, aby podtrzymywać twoje życiu. Odłączają się od Boga, zrywając z nim, w istocie umarłeś.

Grzech nie jest zabawą, a Bóg nie jest stetryczałym dziadkiem, który ma zaniki pamięci. Wielki, wszechmocny Bóg, który stworzył niebo i ziemię, ustanowił prawo. Konsekwencją złamania tego prawa jest śmierć. To nie Bóg cię zabija, to ty sam popełniłeś samobójstwo, buntując się przeciwko swojemu Stwórcy i z własnej woli odłączając się od Niego. Umarłeś z powodu swoich występków i grzechów. 

Ale być może powiesz: "Nie wierzę w tego Boga i nie interesują mnie Jego przykazania..." Przyjacielu, a czy ktoś pyta złodzieja, czy wierzy w kodeks karny lub czy uznaje sędziego? Gdy przestępca łamie prawo, jest chwytany i prowadzony przed sąd, bez względu na to, czy mu się to podoba czy nie! Tak samo jest z Bogiem: On nie zapyta cię, czy Go uznajesz, lecz po prostu wymierzy ci karę, która przysługuje ci za złamanie Jego prawa. 

Kiedy byłeś nieposłuszny rodzicom a twoja matka płakała z twojego powodu, kiedy lekceważyłeś swoich nauczycieli, kiedy oszukiwałeś na sprawdzianach i egzaminach, kiedy niesumiennie wykonywałeś swoją pracę, kiedy wspierałeś przemysł pornograficzny poprzez oglądanie obscenicznych filmów w internecie - za każdym razem łamałeś Boże prawo. 

Porzucając Boga, umarłeś. Twoje wysiłki, aby się wyleczyć lub ożywić są spóźnione. Póki topielec utrzymuje się na powierzchni wody i jest w stanie zaczerpnąć od czasu do czasu powietrza, póty ma nadzieję. Lecz gdy bez tchu opada na dno, śmierć zagląda mu w oczy. W sensie duchowym opadłeś na dno.

Ale być może zaprotestujesz: "Przecież nie jestem aż taki zły, aby karać mnie śmiercią!" To prawda, że większość ludzi lubi myśleć i mówić o sobie, że choć nie są idealni, to w istocie są porządnymi ludźmi. Przyjacielu, nawet więźniowie odsiadujący wieloletnie wyroki zwykle mają o sobie dobre zdanie. Bóg jednak myśli o ludziach inaczej. W Liście do Rzymian czytamy:

Rz 3,10-12: jak jest napisane: Nikt nie jest sprawiedliwy, nikt nie rozumie, nikt nie szuka Boga. Wszyscy zboczyli [z drogi], zarazem stali się bezużyteczni; nie ma nikogo, kto czyniłby dobro, nie ma ani jednego.

Jeśli więc twoje sumienie cię nie oskarża, to znak, że jest ono zepsute, jak cała twoja ludzka natura. 

Twoje sumienie i twoje życie są zbyt zepsute, abyś mógł je naprawić. Jesteś zbyt chory, abyś mógł się wyleczyć. Opadłeś bez tchu na dno, więc nie ma fizycznych możliwości, abyś o własnych siłach dopłynął do brzegu. Porzuć myśli o tym, że zdołasz się ożywić poprzez medytację, jogę, chodzenie do kościoła, spełnianie dużej ilości dobrych uczynków. Te wszystkie praktyki byłyby być może dobre dla żywych, a ty od dawna jesteś martwy. Spóźniłeś się.  

Czy w takim razie nie ma dla ciebie żadnej nadziei? Jest. Co bowiem niemożliwe u ludzi, to możliwe u Boga. Tą nadzieją jest Jezus Chrystus, które Bóg posłał, aby ożywił to, co martwe. O tym mówi dalsza część Listu do Efezjan.

---

Przejdź na stronę: https://www.superbiblia.pl 

aby sprawdzić, co jeszcze przygotowałem dla Ciebie, abyś lepiej poznał Pismo Święte. 

środa, 8 października 2025

Co Biblia mówi o spowiedzi?

 W Ewangelii według Jana 20,23 czytamy następujące słowa:

Biblia Tysiąclecia: Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane.

Biblia Warszawska: Którymkolwiek grzechy odpuścicie, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są zatrzymane.

Biblia Wujka: Których odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a których zatrzymacie, są zatrzymane.

Między innymi na podstawie powyższego fragmentu Kościół katolicki głosi naukę, z której wynika, że warunkiem odpuszczenia grzechu ciężkiego, jest wyznanie go przed kapłanem w czasie tzw. spowiedzi w konfesjonale. Katechizm Kościoła Katolickiego powiada bowiem:

1493 Kto chce dostąpić pojednania z Bogiem i z Kościołem, musi wyznać przed kapłanem wszystkie grzechy ciężkie, których jeszcze nie wyznawał, a które przypomniał sobie po starannym zbadaniu swego sumienia. Wyznawanie grzechów powszednich niej jest samo w sobie konieczne, niemniej jest przez Kościół żywo zalecane.

Słowem kluczem kanonu 1493 Katechizmu Kościoła Katolickiego jest słowo "musi". Nie jest zatem kwestią sporną, czy chrześcijanie mają prawo wyznawać swoje grzechy innym ludziom, aby prosić ich o wsparcie, radę i modlitwę. Pytanie, które należy sobie zadać, brzmi: Czy warunkiem odpuszczenia grzechów jest spowiedź przed kapłanem? Kościół katolicki w kanonie 1493 odpowiada, że tak, dodając:

1495 Tylko kapłani, którzy zostali upoważnieni przez władzę kościelną do spowiadania, mogą przebaczać grzechy w imieniu Chrystusa.

A zatem zgodnie z KKK nikt poza wyświęconym klerem nie może sprawić, że nasze grzechy ciężkie zostaną odpuszczone.

Czy sprawy tak się mają w rzeczywistości? Czy wykładnia Kościoła katolickiego na temat odpuszczania grzechów jest zgodna z Pismem Świętym? Zobaczmy.

W Wikipedii czytamy: "Według Karla Rahnera instytucja spowiedzi, zachowując substancję przeszła tak głęboko sięgające przemiany, że dla wielu dogmatyków – gdyby znali te fakty – byłyby dla nich niemożliwe do uznania."

A zatem nawet katolicki teolog, jezuita Karl Rahner, przyznaje, że instytucja spowiedzi przeszła na przestrzeni wieków głębokie przemiany. Na czym te przemiany polegały? Ano na tym, że instytucja spowiedzi usznej przed kapłanem nie istniała we wczesnym kościele. Ślady tego stanu rzeczy można dostrzec w wielu pismach pisarzy wczesnochrześcijańskich. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na postanowienia synodu w Chalon-sur-Saône, który obradował 644-655. Biskupi, którzy wzięli udział w synodzie, stwierdzili, że "że jest rzeczą pożyteczną dla wiernych, by na tych, którzy zgrzeszyli biskup nałożył pokutę tyle razy, ile potrzeba". Jest to rzecz pożyteczna, lecz nie konieczna.

W istocie obowiązek indywidualnej spowiedzi przed kapłanem przynajmniej raz w roku wprowadził Sobór laterański IV, który odbył się w roku 1215. Ten sam sobór ogłosił krucjatę (wojnę religijną) oraz ustanowił podatek na pokrycie jej kosztów, a także wprowadził przepisy dotyczące tzw. inkwizycji, a więc instytucji powołanej do więzienia, torturowania i zabijania osób, które sprzeciwiły się nauce katolickiej. 

Zadajmy sobie więc następujące pytanie: Jeśli z Biblii wynika niezbicie, że pojednanie z Bogiem nie jest możliwe bez wyznania przed kapłanem grzechów ciężkich, dlaczego takiego obowiązku nie było przed rokiem 1215? Czy przed rokiem 1215 Kościół kroczył w ciemnościach, zaś wszyscy jego członkowie pomarli w grzechach?

To, że obowiązek spowiedzi prywatnej przez kapłanem jest niebiblijny, wynika nie tylko z samego Pisma, lecz przede wszystkim z tego, że obowiązek ten wprowadzono dopiero w 1200 lat po Chrystusie. Gdyby bowiem Chrystus i Jego apostołowie nauczali o takim obowiązku, bez którego wszakże pojednanie się z Bogiem jest niemożliwe, to byłby on obecny w praktyce wczesnego Kościoła. 

Czego zatem uczy Biblia o wyznawaniu grzechów. W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na stwierdzenie z pozoru nieistotne dla naszych dzisiejszych rozważań. Otóż w Liście do Hebrajczyków czytamy:

1 P 2,9: Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali chwalebne dzieła Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła;

Pismo Święte nazywa kapłanem każdego chrześcijanina - członka ludu Bożego. A zatem, jeśli by nawet stwierdzić, że wyznanie grzechów przed kapłanem jest niezbędne, to owym kapłanem jest każdy, kto wierzy. Wśród ludu Bożego nie ma bowiem specjalnie wyświęconych pośredników między Bogiem a ludźmi, lecz każdy chrześcijanin na mocy ofiary, którą Jezus złożył na krzyżu, jest upoważniony do niczym nieskrępowanego przystępu do Boga. 

Mamy w Dziejach Apostolskich historię niezwykle ciekawą, a mianowicie historię chrześcijanina, który już po chrzcie popadł w grzech. Jest to tekst tak ważny dla naszych dociekań, że przytoczę go w całości:

Dzieje 8: 14 Kiedy Apostołowie w Jerozolimie dowiedzieli się, że Samaria przyjęła słowo Boże, wysłali do niej Piotra i Jana, 15 którzy przyszli i modlili się za nich, aby mogli otrzymać Ducha Świętego. 16 Bo na żadnego z nich jeszcze nie zstąpił. Byli jedynie ochrzczeni w imię Pana Jezusa. 17 Wtedy więc wkładali [Apostołowie] na nich ręce, a oni otrzymywali Ducha Świętego. 18 Kiedy Szymon ujrzał, że Apostołowie przez wkładanie rąk udzielali Ducha Świętego, przyniósł im pieniądze. 19 «Dajcie i mnie tę władzę - powiedział - aby każdy, na kogo włożę ręce, otrzymał Ducha Świętego». 20 «Niech pieniądze twoje przepadną razem z tobą - odpowiedział mu Piotr - gdyż sądziłeś, że dar Boży można nabyć za pieniądze. 21 Nie masz żadnego udziału w tym dziele, bo serce twoje nie jest prawe wobec Boga. 22 Odwróć się więc od swego grzechu i proś Pana, a może ci odpuści twój zamiar. 23 Bo widzę, że jesteś żółcią gorzką i wiązką nieprawości». 24 A Szymon odpowiedział: «Módlcie się za mną do Pana, aby nie spotkało mnie nic z tego, coście powiedzieli».

Co apostołowie zlecili Szymonowi po jego upadku? Czy nakazali mu wyznanie grzechu im samym lub udanie się do spowiedzi? Św. Piotr powiedział: "Odwróć się więc od swego grzechu i proś Pana..."

No ale w końcu ktoś zapyta: W jaki sposób mamy rozumieć wypowiedź z Ewangelii według Jana 20,23. Czyż Pan Jezus nie powiedział tam jasno o władzy odpuszczania grzechów? Otóż J 20,23 należy rozumieć dokładnie w taki sam sposób, w jaki rozumieli je apostołowie, którzy to słowo otrzymali. W 2 Liście do Koryntian Apostoł Paweł pisze:

2 Kor 5: 18 Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił na posługę jednania. 19 Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. 20 Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem! 

Apostoł Paweł w powyższym fragmencie pisze jasno, że jest świadomy tego, że Chrystus zlecił mu "posługę jednania". Chodzi tu dokładnie o to samo pojednanie, o którym jest mowa w KKK. W jaki sposób Apostoł wypełnią ową posługę, której celem było jednanie? Poprzez "słowo jednania". A dokładniej? Apostoł w 20 wersecie opisuje dokładnie, w jaki sposób realizuje swoją posługę i w jaki sposób jedna ludzi z Bogiem. Mówi, że udziela napomnień. O jakie napomnienie chodzi? Jakie słowa wypowiada? Cytuje je dosłownie: "W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem!"

Wers z J 20,23 nie występuje samodzielnie, lecz w kontekście. W wersie poprzednim czytamy bowiem:

J 20,22: Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego!

Służba jednania, głoszenia słowa, napominania, wzywania do pojednania się z Bogiem jest nierozerwalnie związana z napełnieniem Duchem Świętym. Aby móc więc powiedzieć jakiemuś człowiekowi to, co powiedział Jan w swoim liście:

1J 2,12: (12) Piszę do was, dzieci, że odpuszczone są wam grzechy przez Jego Imię. 

Aby móc napisać lub wypowiedzieć słowa "odpuszczone są wam grzechy przez Jego Imię", trzeba był pełnym Ducha Świętego. W przeciwnym razie słowa takie nie będą miały żadnego znaczenia i żadnych skutków dla wieczności, tak jak bez znaczenia były słowa inkwizytorów, którzy zatrzymali grzechy, lub zdeprawowanych oszustów religijnych, którzy odpuszczali je za pieniądze, sprzedając ludziom tzw. odpusty.

Owo odpuszczenie zawsze jest jednak przez "Jego Imię", nigdy zaś przez arbitralną decyzję jakiegoś, choćby najpobożniejszego, człowieka. 

---

Przejdź na stronę: https://www.superbiblia.pl 

aby sprawdzić, co jeszcze przygotowałem dla Ciebie, abyś lepiej poznał Pismo Święte. 

sobota, 27 września 2025

Flp 1,2: łaska wam i pokój od Boga, naszego Ojca, i Pana Jezusa Chrystusa.

Jaki jest największy przesąd ludzkości? Jedni odpowiedzą, że najbardziej rozpowszechnionym przesądem jest wiara w to, że czarny kot przynosi pecha. Inni z kolei, ze pecha przynosi rozbite lustro. Nic bardziej mylnego! Największym przesądem ludzkości jest przekonanie, że dobrzy ludzie idą do nieba, a źli do piekła.

Przekonanie, że dobrzy ludzie idą do nieba, zaś źli do piekła, rozpowszechniło się, ponieważ w naszym kręgu kulturowym jest wpajane dzieciom już od maleńkości. Nie ma jednak żadnego potwierdzenia w Piśmie Świętym. 

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na jasne stwierdzenie Pisma Świętego, z którego wynika, że nie ma ludzi dobrych:

Rzymian 3, 10-12: tak, jak jest napisane: Nikt nie jest sprawiedliwy, nie jest rozumny, nie szuka Boga, wszyscy zbłądzili, razem stali się nieużyteczni, nikt nie czyni dobra. 

A zatem w oczach Bożych żaden człowiek nie jest dobry: ani ja, ani ty, ani ksiądz, ani pastor, ani Maryja i Józef, ani dwunastu apostołów. Wszyscy pobłądzili w życiu i nikt nie czyni dobra. Gdyby więc prawdą było, że dobrzy idą do nieba, a źli do piekła, to wszyscy ludzie bez żadnego wyjątku zostaliby potępieni i musieliby spędzić wieczność w piekle, które jest stanem oddzielenia od Boga. Pisze o tym wyraźnie Apostoł Paweł w Liście do Rzymian:

Rzymian 3, 23: ponieważ wszyscy zgrzeszyli i są pozbawieni chwały Boga.

Powodowany miłością Bóg postanowił jednak ocalić ludzi. Ewangelia według Jana mówi:

Jana 3, 16: Tak bowiem Bóg umiłował świat, że dał swego Jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.

Oznacza to, że Bożym sposobem rozwiązania problemu grzechu, który oddziela każdego człowieka od Boga, jest Jezus Chrystus:

Rzymian 3, 24-26: a zostali usprawiedliwieni darmo, Jego łaską, przez odkupienie w Jezusie Chrystusie. Jego to Bóg ustanowił narzędziem przebłagania przez wiarę, dzięki Jego krwi, żeby okazać swoją sprawiedliwość przez odpuszczenie grzechów, które zaistniały wcześniej, w czasie pobłażliwości Boga, i żeby okazać swoją sprawiedliwość teraz, w tym czasie, aby okazało się, że On sam jest sprawiedliwy i usprawiedliwia tego, kto wierzy w Jezusa. 

A zatem Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg, stał się człowiekiem i przyszedł na świat w prawdziwym ludzkim ciele. W ciąg całego swojego życia nie popełnił ani jednego grzechu. Dlatego Apostoł nazywa go sprawiedliwym. Przelewając swoją krew na krzyżu przebłagał Boga za grzechy, które popełniliśmy. W ten sposób może usprawiedliwić, to znaczy oczyścić z zarzutów i uwolnić od kary, każdego człowieka, który w Niego uwierzy.

W powyższym fragmencie pojawia się kluczowe dla chrześcijaństwa pojęcie, czyli łaska. Łaska jest niezasłużoną przychylnością Boga względem człowieka. Za pracę otrzymujemy zapłatę. Łaska jest czymś, na co nie zapracowaliśmy i na co nie zasługujemy. Usprawiedliwienie, które oferuje Bóg każdemu, kto uwierzy w Jezusa, jest niezasłużone i nie ma żadnego poparcia w naszych uczynkach. Jest to wyraz łaski Bożej względem nas. Apostoł Pisze o tym dokładniej w Liście do Efezjan:

Efezjan 2, 8-10: Łaską przecież jesteście zbawieni przez wiarę. Nie od was więc to pochodzi, lecz jest darem Boga. Nie z powodu uczynków, aby się nikt nie chlubił. Przez Niego bowiem zostaliśmy stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, które Bóg wcześniej przygotował, abyśmy w nich postępowali.

Jeśli więc ktoś znajdzie się w niebie, to nie dzięki temu, że jest dobry i spełnił wiele dobrych uczynków, ale dzięki temu, że Bóg okazał mu łaskę i wpuścił go do tego nieba za darmo, wbrew złym uczynkom, które popełnił.

Myli się jednak ten, kto uważa, że łaska Boża jest licencją na grzeszenie. Bóg jest bowiem kochającym ojcem, a żaden kochający ojciec nie chce, aby np. jego córka upijała się do nieprzytomności w piątkowy wieczór w klubie nocnym, a następnie budziła się sobotnim rankiem w łóżku nieznajomego mężczyzny. Każdy ojciec, który kocha swoją córkę, pragnie, aby się zakochała w uczciwym mężczyźnie, wyszła za niego, miała dzieci i była szczęśliwa. Taki sam jest nasz Ojciec w niebie.

Bóg okazuje nam łaskę, zmazując krwią Jezusa wszystkie nasze grzechy, ale ma też wobec nas pewien zamysł: stwarza nas w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, które Bóg wcześniej przygotował, abyśmy w nich postępowali.

A zatem łaska Boża nie jest tylko i wyłącznie przytuleniem skruszonego grzesznika. Jest to czynna moc Boża, zdolna do całkowitej zmiany życia. W taki właśnie sposób pojmuję łaskę Bożą Apostoł Piotr, który pisze:

1 Piotra 1, 2: według planu podjętego przez Boga Ojca, w celu uświęcenia w Duchu, dla posłuszeństwa i pokropienia krwią Jezusa Chrystusa: Łaska i pokój niech będą wśród was w obfitości.

Apostoł Piotr mówi o tym, ze plan podjęty przez Boga Ojca obejmuje pokropienie krwią Jezusa Chrystusa, ale również posłuszeństwo i uświęcenie w Duchu. Piotr kwituje swój list słowami: "jest to prawdziwa łaska Boga. W niej trwajcie!"

Niestety od czasu do czasu pojawiają się ludzie, którzy deformują pojęcie łaski. Nic dziwnego! Skoro bowiem łaska jest centralną koncepcją Nowego Testamentu i na niej zasadza się nasze zbawienie, oczywiste jest, że szatan atakuje właśnie tę koncepcję. Deformacja pojęcia łaski polega na tym, że uznaje się dobrość Boga jako pretekst do trwania w grzechu: skoro bowiem Bóg jest łaskawy - mówią - to nic nam nie grozi.

O ludziach, którzy zamieniają łaskę na rozpustę pisze Juda w swoim liście:

Juda 1, 4: Wkradli się bowiem między was jacyś ludzie, od dawna skazani na potępienie, bezbożni, którzy łaskę naszego Boga zamieniają na rozpustę i wypierają się naszego jedynego Władcy i Pana, Jezusa Chrystusa.

O ludziach, którzy uważają łaskę za licencję do grzeszenia, Juda pisze, że są to ludzie bezbożni dawno skazani na potępienie. Bóg bowiem - jak to już powiedzieliśmy - okazał człowiekowi łaskę nie po to, aby go pozostawić w grzechu, lecz po to, aby go od grzechu uwolnić. Ostatecznym celem Boga jest bowiem uświęcenie człowieka mocą Ducha Świętego. 

Czym jest zamiana łaski na rozpustę, o której pisze Juda? Otóż przypominam sobie, jak w latach 90. dwudziestego wieku w Polsce panowało duże bezrobocie. Rząd osobom szczególnie ubogim rozdawał wówczas bony żywnościowe. Po co rząd okazywał ludziom tę "łaskę" w postaci bonów? Ano po to, aby kupili sobie nieco żywności. Byli jednak i tacy, którzy sprzedawali te bony, a za pozyskane pieniądze nabywali tani alkohol. Niejako zamieniali łaskę na rozpustę. 

Przyjacielu, nie zdołasz się uratować przed nadchodzącym gniewem Bożym przez pełnienie dobrych uczynków. Całą swoją nadzieję powinieneś złożyć w łasce Bożej. Ale wiedz, że łaska Boga, naszego Ojca, i Pana Jezusa Chrystusa, sprawi, że Bóg ofiaruje ci Ducha Świętego, który odmieni Twoje życie. 

Rezultatem twojego zbawienia: pokropienia krwią, usprawiedliwienia oraz uświęcenia, będzie pokój. Pokój w sensie Biblijnym to nie tylko stan braku wojny, lecz stan wszelkiej pomyślności, której może udzielić ci Bóg. Żydzi - lud Boży Starego Testamentu - pozdrawiali się hebrajskim słowem szalom, które oznacza właśnie pokój, obejmujący dostatek i wszelką pomyślność. Pan Jezus Chrystus w swoim Kazaniu na górze, które możemy przeczytać w Ewangelii według Mateusza, pouczył nas, że ów Boży pokój powinniśmy rozumieć nie na sposób materialny, zmysłowy, lecz duchowy. W Bogu jest pokój: wszelkie błogosławieństwo duchowe, którego tylko może zapragnąć człowiek. Ten pokój, który trwa na wieki, jest dostępny dla człowieka tylko przez łaskę. Łaski zaś możemy dostąpić poprzez uwierzenie w Jezusa Chrystusa. 

---

Przejdź na stronę: https://www.superbiblia.pl 

aby sprawdzić, co jeszcze przygotowałem dla Ciebie, abyś lepiej poznał Pismo Święte. 

poniedziałek, 22 września 2025

Ranking przekładów Biblii - recenzja Biblii Tysiąclecia

Biblia Tysiąclecia po raz pierwszy została wydana w roku 1965 i w chwili obecnej stanowi główny tekst czytań liturgicznych w Kościele katolickim. Prawie całkowicie wyparła użytkowany przez 350 lat tekst Biblii Jakuba Wujka. Z pewnością Biblia Tysiąclecia jest najpopularniejszym przekładem Pisma Świętego na język polski. Ale czy najlepszym?

Omówmy wybrane fragmenty Nowego Testamentu w przekładzie Biblii Tysiąclecia, aby się o tym przekonać. 

W Liście Jakuba 4,14 czytamy:

Biblia Tysiąclecia: 14 Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana.

Biblia Paulistów: 14 Jeśli ktoś z was choruje, niech wezwie starszych Kościoła. Niech się modlą nad nim, namaszczając go oliwą w imię Pana.

Biblia Hosanna: (14) Choruje ktoś między wami? Niech wezwie prezbiterów Kościoła i niech się modlą nad nim, namaściwszy go oliwą w imieniu Pana.

W powyższych wersecie zostało użyte greckie słowo presbiteros, które literalnie oznacza starszy. Może odnosić się do mężczyzny starszego wiekiem, ale tu chodzi raczej o przełożonego wspólnoty chrześcijańskiej. 

Katolicki przekład Biblii Paulistów podaje tu dosłowne tłumaczenie greckiego presbiteros na język polski. Mówi zatem o starszych. Jeden z najnowszych przekładów Pisma Świętego na język polski - Biblia Hosanna - mówi tu o prezbiterach, zwracając w ten sposób uwagę, że nie chodzi po prostu o mężczyzn starszych wiekiem, lecz o mężczyzn noszących we wspólnocie chrześcijańskiej tytuł prezbiterów, czyli przełożonych tej wspólnoty. Tylko Biblia Tysiąclecia mówi w tym miejscu o kapłanach, mimo że w języku greckim kapłani są oddawani przez zupełnie inne słowo. Zapewne chodzi tu o wsparcie katolickiej nauki o tym, że prezbiterzy Kościoła są w istocie jego kapłanami. Tekst Jakuba 4,14 nie daje jednak takich podstaw.

W 1 Liście do Tymoteusza 3, 6 czytamy:

Biblia Tysiąclecia: 6 Nie [może być] świeżo ochrzczony, ażeby wbiwszy się w pychę nie wpadł w diabelskie potępienie.

Biblia Warszawska: 6 Nie może to być dopiero co nawrócony, gdyż mógłby wzbić się w pychę i popaść w potępienie diabelskie.

Biblia Hosanna: (6) Nie [może być] neofitą, aby nie popadł w pychę i nie ściągnął [na siebie] diabelskiego wyroku.

W 3 rozdziale 1 Listu do Tymoteusza wymienione są cechy, które powinien posiadać biskup. Wśród tych cech wymienione jest kryterium, które w języku greckim brzmi me neofyton. Z etymologicznego punktu widzenia słowo neofyton to ktoś dopiero co zasadzony. Słowo to można było więc odnosić do roślin. Tutaj Apostoł Paweł odniósł je do chrześcijan, którzy niedawno uwierzyli w Chrystusa, prawdopodobnie nawiązując w ten sposób do słynnej wypowiedzi Pana Jezusa o tym, że jesteśmy winnymi gronami wszczepionymi w krzew winny, którym jest Chrystus. Owo wszczepienie jest początkiem życia duchowego chrześcijanina. 

Biblia Tysiąclecia ów początek życia duchowego odnosi do chrztu. Problem polega jednak na tym, że Apostoł Paweł nie używa tutaj słowa, które w odniesieniu do chrztu jest używane w każdym innym miejscu Nowego Testamentu. Z jakiegoś powodu postanowił posłużyć się tu słowem nowo zasadzony, a nie nowo ochrzczony. Być może dlatego, że nie każdy ochrzczony jest w istocie zasadzony w Chrystusie - można bowiem przyjąć chrzest bezwiednie, np. w niemowlęctwie, lub z niskich pobudek, np. aby nie odstawać od reszty społeczeństwa. Nie każdy ochrzczony jest więc chrześcijaninem i prawdziwym uczniem Chrystusa. 

Bliższa oryginałowi jest Biblia Warszawska. Mówi bowiem o nawróceniu, czyli o duchowym przeżyciu, a nie o obrzędzie, który może być martwy. Problem jednak polega na tym, że również na nawrócenie jest w grece specjalne słowo, a mianowicie metanoia. Gdyby Apostoł chciał więc powiedzieć o nawróceniu, mógł użyć po prostu słowa metanoia. Jednak nie zrobił tego.

Tylko Biblia Hosanna posługuje się tu słowem neofita, które w największym stopniu odpowiada użytemu w oryginale neofyton. Słabością tego rozwiązania może być to, że choć słowo neofita występuje w języku polskim, to jednak niewielu Polaków potrafi objaśnić jego znaczenie. Z pomocą przychodzą jednak umieszczone w Biblii Hosanna przypisy.

W Liście do Kolosan 2,18 czytamy:

Biblia Tysiąclecia: 18 Niechaj was nikt nie odsądza od nagrody, zamiłowany w uniżaniu siebie i przesadnej czci aniołów, zgłębiając to, co ujrzał. Taki, nadęty bez powodu zmysłowym swym sposobem myślenia, 

Biblia Warszawsko-Praska: 18 Niech nie pozbawiają was wiecznej nagrody swoimi słowami ci, którzy się przechwalają przesadnym poniżaniem samych siebie oraz kultem aniołów, uzasadnionym jedynie ich prywatnymi widzeniami. Są to ludzie zadufani w swoim czysto ludzkim sposobie myślenia,

Biblia Hosanna: (18) Niech nikt was nie potępia, kto ma upodobanie w poniżaniu samego siebie i oddawaniu czci aniołom, a opierając się na swoich widzeniach pyszni się bezpodstawnie swoim cielesnym sposobem myślenia, 

W Liście tym Apostoł Paweł negatywnie wypowiada się o kulcie aniołów. Ponieważ w Kościele katolickim kult oddawanie czci stworzeniom, takim jak święci, aniołowie oraz ich wizerunki, jest szeroko rozpowszechnione, tekst liturgiczny mówi o przesadnym kulcie aniołów, a nie po prostu kulcie aniołów. Inny katolicki przekład - Biblia Warszawsko-Praska - używa tu niewystępującego w oryginale słowa przesadny, ale w odniesieniu do poniżania samego siebie. Biblia Hosanna oddaje myśl Apostoła Pawła bez dodatków i mówi o poniżaniu samego siebie i o kulcie aniołów. 

W Ewangelii według Mateusza 6,2 czytamy:

Biblia Tysiąclecia: 2 Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę.

Biblia Hosanna: (2) Tak więc gdy dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak to robią obłudnicy w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zapewniam was: Otrzymali swoją zapłatę.

Pan Jezus Chrystus, chcąc podkreślić wagę jakiejś swojej wypowiedzi, często posługiwał się zwrotem amen, amen lego. Zwrot ten Biblia Tysiąclecia oddaje za pomocą archaicznego "zaprawdę, powiadam wam". Ponieważ wypowiedź Pana Jezusa nie brzmiała w uszach ludzi Mu współczesnych ani archaicznie, ani dziwacznie, wydaje się, że wybór dokonany przez tłumaczy Biblii Hosanna, jest nieuzasadniony. Biblia Hosanna w tym miejscu mówi: "Zapewniam was". 

Podsumowanie

Biblia Tysiąclecia jest bez wątpienia najpopularniejszym polskim przekładem Pisma Świętego. Nie jest jednak pozbawiona wad. Należy pamiętać, że w wielu miejscach tłumacze Biblii Tysiąclecia harmonizują tekst Pisma Świętego w taki sposób, aby był on zgodny z doktryną katolicką. Poza tym Biblia Tysiąclecia powstała jeszcze w wieku XX i już wtedy niektóre jej wyrażenia i zwroty mogły być uznane na niezrozumiałe lub obco brzmiące dla współczesnego czytelnika archaizmy. 

Niewątpliwą zaletą Biblii Tysiąclecia jest jej powszechna dostępność w wielu różnych formatach i okładkach. 

Ogólnie możemy przyznać Biblii Tysiąclecia ocenę 3/5, uznając ją za przekład dostatecznie dobry do codziennej lektury Pisma Świętego, choć nie pozbawiony istotnych wad. 

Cytowaną powyżej Biblię Hosanna możecie natomiast nabyć w księgarni internetowej: https://superedycja.pl/Biblia-Hosanna-c31 

---

Przejdź na stronę: https://www.superbiblia.pl 

aby sprawdzić, co jeszcze przygotowałem dla Ciebie, abyś lepiej poznał Pismo Święte. 

niedziela, 7 września 2025

Zagrożenia ekumenizmu

 W encyklopedii możemy wyczytać, że ekumenizm to ruch, który dąży do zjednoczenia różnych wyznań chrześcijańskich poprzez dialog oraz wspólną modlitwę, a także zaleca szacunek dla wszystkich tradycji religijnych oraz współpracę w duchu wzajemnego poszanowania. Za podstawę biblijną dla ekumenizmu uważa się słynną modlitwę Pana Jezusa: "aby byli jedno, jak My" (J 17,11).

Oczywiście zgodnie z Pismem Świętym powinniśmy się odnosić z należnym szacunkiem do każdego człowieka. Czy jednak wolą Bożą jest, abyśmy dążyli do zjednoczenia oraz współpracy z każdym, kto nazywa siebie chrześcijaninem? Czy modlitwa Jezusa zachęca nas do jedności organizacyjnej nawet z tymi, którzy wyznają i głoszą potępienia godne herezje? 

Otóż aby wyrobić sobie pogląd na daną sprawę, zawsze należy zapoznać się z całością Pisma Świętego. Ten sam Duch, który powiedział "aby byli jedno", powiedział też ustami Apostoła Jana w 2 jego Liście następujące słowa:

(7) Gdyż wielu zwodzicieli wyszło na świat, którzy nie wyznają, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele. Ktoś taki jest zwodzicielem i antychrystem. (8) Uważajcie na siebie, abyście nie stracili tego, co wypracowaliście, lecz abyście otrzymali pełną zapłatę. (9) Każdy, kto wykracza poza i nie trwa w nauce Chrystusa, nie ma Boga. Kto trwa w nauce, ten ma i Ojca, i Syna. (10) Jeśli ktoś przychodzi do was, i nie przynosi tej nauki, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie go. (11) Ten bowiem, kto go pozdrawia, uczestniczy w jego złych uczynkach.

Dowiadujemy się z tej wypowiedzi przede wszystkim tego, że na świat wyszło wielu zwodzicieli. Zwodziciel to człowiek, który próbuje sprowadzić chrześcijan w prostej drogi Pańskiej poprzez przekonanie ich do błędnej nauki. Nikt z nas nie jest wolny od błędu, ale niektóre błędy są tak poważne, że ludzie je popełniający zasługują na miano zwodzicieli, a nawet antychrystów, czyli przeciwników Chrystusa. Do błędów, które można określić jako zwiedzenie Jan zalicza błędne poglądy na temat natury Jezusa Chrystusa, w tym przypadku kwestionowanie jego człowieczeństwa oraz narodzin w prawdziwym ludzkim ciele za sprawą Marii dziewicy.

Następnie Jan napomina nas, abyśmy na siebie uważali. Zwiedzenie nie jest bowiem czymś rzadkim, skoro Apostoł pisze, że na świat wyszło wielu zwodzicieli.

Ale kim są owi zwodziciele? Czy są to mili ludzie, którzy bez własnej winy pobłądzili? Czy mamy okazywać im współczucie i prowadzić z nimi dialog? Jan pisze, że ten, kto nie trwa w nauce Chrystusa, nie ma Boga. A zatem nie mamy do czynienia z ludźmi napełnionymi Duchem Świętym, którzy pobłądzili w tej czy innej sprawie. Ci, którzy głoszą zwodnicze nauki nie mają Boga, nie są napełnieni Duchem Świętym, a przez to nie są w ogóle naszymi braćmi w wierze!

Jaki więc powinien być nasz stosunek do tych, którzy głoszą błędne nauki? Czy mamy ich zapraszać na wspólne modlitwy? Czy mamy wraz z nimi głosić Ewangelię? I w tym przypadku Jan nie pozostawia cienia wątpliwości. Z całą wyrazistością i powagą Apostoł przestrzega nas, abyśmy nie przyjmowali ich do domu ani nie pozdrawiali ich. Wolą Bożą jest, aby Jego dzieci nie tylko nie uczestniczyły we wspólnej modlitwie ze zwodzicielami, ale by nie utrzymywały z nimi kontaktów nawet na gruncie towarzyskim. 

Ekumenizm jest złem w czystej postaci. W pierwszej kolejności jest buntem przeciwko Bogu i Jego przykazaniom. Jest próbą zanieczyszczenia Kościoła fałszywymi naukami, głoszonymi przez tych, którzy nie mają Boga. Ale ekumenizm jest też wyrazem nienawiści w stosunku do innych ludzi. 

Co powiedzielibyście o lekarzu, który po zapoznaniu się z wynikami badań swojego pacjenta wie o jego ciężkiej chorobie, lecz nie mówi mu o niej, nie przepisuje lekarstw i nie zleca kuracji? A wszystko to, aby nie psuć pacjentowi humoru... Taki lekarz zasługuje na pozbawienie go prawa do wykonywania zawodu, nieprawdaż? 

Podobnie chrześcijanin, który dostrzega karygodny błąd w życiu człowieka, który mieni się bratem w wierze, ale dla podtrzymania dobrej atmosfery milczy, jest nienawistnikiem, któremu bardziej zależy na swoim dobrym samopoczuciu niż na zbawieniu drugiego człowieka. Wyrazem miłości do drugiego człowieka jest bowiem mówienie prawdy. I nie chodzi tu o czepianie się i rozliczenie braci z najdrobniejszych uchybień. Chodzi o napomnienie, kiedy zostają zainfekowani zwiedzeniem, które zagraża ich drodze duchowej.

Dlatego Jan w wersecie 11 wskazuje nam na obligatoryjność jego zaleceń. Jeśli bowiem będziemy trwać w uporze i milczeć w obec moralnego i doktrynalnego zła, to Bóg grzechy zwodzicieli i antychrystów zaliczy na nasze konto. Boże uchowaj!

---

Przejdź na stronę: https://www.superbiblia.pl 

aby sprawdzić, co jeszcze przygotowałem dla Ciebie, abyś lepiej poznał Pismo Święte. 

J 1, 1: Na początku było Słowo...

Kiedy miałem pięć lat, zapytałem mamy: "Mamo, skąd się wziąłem?" Mama odpowiedziała mi wtedy: "Synku, przyniósł cię bocian i ...