W naszych czasach zwrócenie komuś uwagi lub poddanie krytyce jego poglądów i czynów, wywołuje reakcję obronną. W kręgach chrześcijańskich można usłyszeć wówczas, że nie wolno nikogo oceniać lub pouczać, ponieważ Jezus zabronił osądzania. I faktycznie w Ewangelii czytamy takie słowa:
Mt 7,1: Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni.
Zastanówmy się jednak, czy oby na pewno Pan Jezus zabronił nam dokonywania jakichkolwiek ocen słów i postępków innych ludzi. Czy takie zdania, jak: "Mylisz się.", "Jesteś w błędzie." "Nie postępujesz właściwie." powinny zniknąć z języka chrześcijan?
Aby wyrobić sobie prawidłowe przekonania na jakikolwiek temat, należy przeczytać całą Biblię. Budowanie teologii w oparciu o jeden werset zawsze grozi popadnięciem w błąd, ponieważ postępując w ten sposób, możemy wyolbrzymić pewien aspekt nauczania Chrystusa lub zlekceważyć inny, równie ważny.
Sprawdźmy więc, co na temat osądzania mówią pozostałe fragmenty Pisma Świętego, które poruszają ten temat.
W 1 Liście do Koryntian Apostoł Paweł wydaje członkom tamtejszego kościoła następujące polecenie:
1 Kor 14,29: Prorocy niech przemawiają po dwóch albo po trzech, a inni niech to roztrząsają!
Prorocy to - w Nowym Testamencie - osoby, które przemawiają w imieniu Boga. Ponieważ na świecie jest wiele osób, które twierdzi, że pełni służbę Bożą, choć w istocie tak nie jest, Apostoł Paweł nakazuje, aby nie przyjmować bezkrytycznie każdego poglądu, lecz aby wypowiadane słowa roztrząsać, a więc dogłębnie analizować. Chrześcijanin nie powinien być bowiem łatwowierny, lecz uważny i ostrożny. W jaki sposób mielibyśmy rozstrzygnąć, czy dane proroctwo pochodzi od Boga, czy też nie, gdyby nie wolno nam było poddawać osądowi wypowiedzi proroków? Widzimy zatem, że przykazanie Pana Jezusa z Ewangelii według Mateusza nie oznacza akceptacji każdej wygłoszonej tezy.
Inną ciekawą wypowiedzią Apostoła Pawła jest porada, której udziela on swojemu młodemu współpracownikowi - Tymoteuszowi:
2 Tm 4: 1 Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa, który będzie sądził żywych i umarłych, i na Jego pojawienie się, i na Jego królestwo: 2 głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, [w razie potrzeby] wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz.
Apostoł w bardzo emocjonalny sposób wzywa Tymoteusza, aby głosił naukę, wykazywał błędy innych oraz pouczał. I znów pojawia się pytanie, w jaki sposób Tymoteusz miałby wykazać komuś błąd, gdyby nie mógł rozsądzić danej wypowiedzi lub postępku? Komu miałby udowadniać błędy, gdyby Pan Jezus zakazał jakiejkolwiek krytyki pod adresem innych ludzi?
W Liście do Galatów Paweł z kolei nakazuje:
Gal 6,1: Bracia, a gdyby komu przydarzył się jaki upadek, wy, którzy pozostajecie pod działaniem Ducha, w duchu łagodności sprowadźcie takiego na właściwą drogę.
Znowu czytamy nakaz, aby sprowadzać na właściwą drogę tych, którym przydarzył się upadek. Prawdziwe, biblijne chrześcijaństwo nie tylko nie zakazuje osądu, lecz jednoznacznie wyklucza obojętność wobec zła i grzechu. A czy można podjąć próbę sprowadzenia kogoś na właściwą drogę, jeśli wcześniej nie uznało się, że jest on na drodze złej?
Ktoś powie jednak, ze wszystko są to wypowiedzi Apostoła. Być może listy Pawła stoją w sprzeczności z łagodnymi i tolerancyjnymi wypowiedziami Pana Jezusa, które czytamy w Ewangeliach. Po pierwsze całe Pismo Święte jest natchnione przez Ducha Świętego i dlatego jest spójne. Jedne fragmenty nie zaprzeczają innym, lecz je uzupełniają. Ale nawet w obrębie jednej i tej samej Ewangelii znajdziemy wypowiedzi Pana Jezusa, które jasno pokazują, że zakaz osądzania nie oznacza nakazu milczenia wobec grzechu. W tej samej Ewangelii, w której Jezus mówi "Nie sądźcie!", mówi też:
Mt 18,15: Gdy brat twój zgrzeszy , idź i upomnij go w cztery oczy.
Mało tego, w tym samym rozdziale, w którym Jezus mówi "Nie sądźcie!", mówi:
Mt 7,6: Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały.
A zaraz potem:
Mt 7,15: Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami.
W jaki sposób mamy rozeznać, że ktoś jest psem, świnią lub fałszywym prorokiem oraz drapieżnym wilkiem, jeśli pod żadnym pozorem nie wolno nam osądzać cudzych poglądów i cudzego postępowania?
Jak widać, wniosek, że Pan Jezus kategorycznie zakazał osądzania, oceniania i poddawania krytyce innych ludzi, jest całkowicie błędny. Przekonanie takie nie jest wynikiem wnikliwego studium Biblii, lecz raczej sentymentalizmu zakorzenionego kulturze zachodu, która nakazuje nam w ostatnim czasie przedkładać komfort nad prawdę, a jeśli prawda miałaby u kogoś wywołać dyskomfort, to poświęcić prawdę.
Pan Jezus nie przyszedł jednak na świat, aby zapewnić ludziom komfort, lecz aby doprowadzić ich do Prawdy. Wyznawcy chrześcijaństwa kremówkowego, które dąży do akceptacji każdego za wszelką cenę, aby obronić swoją błędną duchowość, zmuszeni są wyprzeć ze świadomości takie wypowiedzi Jezusa, jak choć by ta:
Mt 23, 27: Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa.
Bowiem prawdziwy, a nie zmyślony Jezus, to ten, który lituje się nad grzesznikiem, lecz zaraz potem wzywa go do nawrócenia! Nawet do kobiety przyłapanej na cudzołóstwie Jezus powiedział najpierw:
J 8,11a: I Ja ciebie nie potępiam.
Aby w tym samym zdaniu powiedzieć:
J8,11b: Idź, a od tej chwili już nie grzesz.
Wygląda na to, że o tej drugiej części wersetu 11 zwolennicy Ewangelii według Kubusia Puchatka chcieliby zapomnieć.
Skoro udowodniłem ponad wszelką wątpliwość, że słowa Pana Jezusa nie oznaczają trzeźwego osądu oraz troski o dobro duchowe drugiego człowieka, należy zadać sobie pytanie, jaki jest ich prawdziwy sens.
Otóż Jezus nie zakazuje jakiegokolwiek osądu, lecz okrutnego i bezlitosnego potępiania drugiego człowieka. Jeśli więc w twoim sercu panoszy się pycha, która zmusza cię, aby myśleć, że jesteś lepszy od innych ludzi, wtedy faktycznie powinieneś powstrzymać się od upominania innych ludzi. Jeśli jednak za sprawą Ducha Świętego w twoim sercu wykiełkowało ziarno miłości, i gotów jesteś cierpieć i umierać za swoich braci w wierze, to wiedz, że sprowadzanie ludzi ze złej drogi jest nie tylko twoim prawem, lecz wręcz obowiązkiem.