niedziela, 7 września 2025

Zagrożenia ekumenizmu

 W encyklopedii możemy wyczytać, że ekumenizm to ruch, który dąży do zjednoczenia różnych wyznań chrześcijańskich poprzez dialog oraz wspólną modlitwę, a także zaleca szacunek dla wszystkich tradycji religijnych oraz współpracę w duchu wzajemnego poszanowania. Za podstawę biblijną dla ekumenizmu uważa się słynną modlitwę Pana Jezusa: "aby byli jedno, jak My" (J 17,11).

Oczywiście zgodnie z Pismem Świętym powinniśmy się odnosić z należnym szacunkiem do każdego człowieka. Czy jednak wolą Bożą jest, abyśmy dążyli do zjednoczenia oraz współpracy z każdym, kto nazywa siebie chrześcijaninem? Czy modlitwa Jezusa zachęca nas do jedności organizacyjnej nawet z tymi, którzy wyznają i głoszą potępienia godne herezje? 

Otóż aby wyrobić sobie pogląd na daną sprawę, zawsze należy zapoznać się z całością Pisma Świętego. Ten sam Duch, który powiedział "aby byli jedno", powiedział też ustami Apostoła Jana w 2 jego Liście następujące słowa:

(7) Gdyż wielu zwodzicieli wyszło na świat, którzy nie wyznają, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele. Ktoś taki jest zwodzicielem i antychrystem. (8) Uważajcie na siebie, abyście nie stracili tego, co wypracowaliście, lecz abyście otrzymali pełną zapłatę. (9) Każdy, kto wykracza poza i nie trwa w nauce Chrystusa, nie ma Boga. Kto trwa w nauce, ten ma i Ojca, i Syna. (10) Jeśli ktoś przychodzi do was, i nie przynosi tej nauki, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie go. (11) Ten bowiem, kto go pozdrawia, uczestniczy w jego złych uczynkach.

Dowiadujemy się z tej wypowiedzi przede wszystkim tego, że na świat wyszło wielu zwodzicieli. Zwodziciel to człowiek, który próbuje sprowadzić chrześcijan w prostej drogi Pańskiej poprzez przekonanie ich do błędnej nauki. Nikt z nas nie jest wolny od błędu, ale niektóre błędy są tak poważne, że ludzie je popełniający zasługują na miano zwodzicieli, a nawet antychrystów, czyli przeciwników Chrystusa. Do błędów, które można określić jako zwiedzenie Jan zalicza błędne poglądy na temat natury Jezusa Chrystusa, w tym przypadku kwestionowanie jego człowieczeństwa oraz narodzin w prawdziwym ludzkim ciele za sprawą Marii dziewicy.

Następnie Jan napomina nas, abyśmy na siebie uważali. Zwiedzenie nie jest bowiem czymś rzadkim, skoro Apostoł pisze, że na świat wyszło wielu zwodzicieli.

Ale kim są owi zwodziciele? Czy są to mili ludzie, którzy bez własnej winy pobłądzili? Czy mamy okazywać im współczucie i prowadzić z nimi dialog? Jan pisze, że ten, kto nie trwa w nauce Chrystusa, nie ma Boga. A zatem nie mamy do czynienia z ludźmi napełnionymi Duchem Świętym, którzy pobłądzili w tej czy innej sprawie. Ci, którzy głoszą zwodnicze nauki nie mają Boga, nie są napełnieni Duchem Świętym, a przez to nie są w ogóle naszymi braćmi w wierze!

Jaki więc powinien być nasz stosunek do tych, którzy głoszą błędne nauki? Czy mamy ich zapraszać na wspólne modlitwy? Czy mamy wraz z nimi głosić Ewangelię? I w tym przypadku Jan nie pozostawia cienia wątpliwości. Z całą wyrazistością i powagą Apostoł przestrzega nas, abyśmy nie przyjmowali ich do domu ani nie pozdrawiali ich. Wolą Bożą jest, aby Jego dzieci nie tylko nie uczestniczyły we wspólnej modlitwie ze zwodzicielami, ale by nie utrzymywały z nimi kontaktów nawet na gruncie towarzyskim. 

Ekumenizm jest złem w czystej postaci. W pierwszej kolejności jest buntem przeciwko Bogu i Jego przykazaniom. Jest próbą zanieczyszczenia Kościoła fałszywymi naukami, głoszonymi przez tych, którzy nie mają Boga. Ale ekumenizm jest też wyrazem nienawiści w stosunku do innych ludzi. 

Co powiedzielibyście o lekarzu, który po zapoznaniu się z wynikami badań swojego pacjenta wie o jego ciężkiej chorobie, lecz nie mówi mu o niej, nie przepisuje lekarstw i nie zleca kuracji? A wszystko to, aby nie psuć pacjentowi humoru... Taki lekarz zasługuje na pozbawienie go prawa do wykonywania zawodu, nieprawdaż? 

Podobnie chrześcijanin, który dostrzega karygodny błąd w życiu człowieka, który mieni się bratem w wierze, ale dla podtrzymania dobrej atmosfery milczy, jest nienawistnikiem, któremu bardziej zależy na swoim dobrym samopoczuciu niż na zbawieniu drugiego człowieka. Wyrazem miłości do drugiego człowieka jest bowiem mówienie prawdy. I nie chodzi tu o czepianie się i rozliczenie braci z najdrobniejszych uchybień. Chodzi o napomnienie, kiedy zostają zainfekowani zwiedzeniem, które zagraża ich drodze duchowej.

Dlatego Jan w wersecie 11 wskazuje nam na obligatoryjność jego zaleceń. Jeśli bowiem będziemy trwać w uporze i milczeć w obec moralnego i doktrynalnego zła, to Bóg grzechy zwodzicieli i antychrystów zaliczy na nasze konto. Boże uchowaj!

---

Przejdź na stronę: https://www.superbiblia.pl 

aby sprawdzić, co jeszcze przygotowałem dla Ciebie, abyś lepiej poznał Pismo Święte. 

poniedziałek, 1 września 2025

Proces przygotowywania przyszłych pastorów, starszych i diakonów

 Jan Zamoyski powiedział: "Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie", co oznacza, że przyszłość państwa zależy od systemu edukacji i wychowania młodego pokolenia. Idąc za Zamoyskim, w odniesieniu do Kościoła, można ukuć parafrazę: "Takie będą kościoły, jakie ich młodzieży chowanie", co z kolei należy rozumieć, że bez właściwego sytemu przygotowania przyszłych pastorów, starszych i diakonów, nie będzie silnych i zdrowych kościołów w przyszłości. 

Jak zatem powinien wyglądać system przygotowania przyszłych pastorów, starszych i diakonów, abyśmy nie musieli się martwić o przyszłość naszych zborów? Odpowiedź jest bardzo prosta: musi być oparty na Biblii i zgodny z jej wytycznymi. 

Pierwszymi i najważniejszymi nauczycielami młodego człowieka są jego rodzice. Przygotowanie do służby w przyszłości rozpoczyna się zatem już w domu rodzinnym. Wynika to bezpośrednio ze słów Pisma Świętego, które mówi: "Nauczcie ich wasze dzieci, powtarzając je im, gdy przebywacie w domu, gdy idziecie drogą, gdy kładziecie się i wstajecie" (Pwt 11,19; BT). Aby wypełnić to przykazanie, rodzice powinni wspólnie ze swoim dzieckiem czytać Pismo Święte, objaśniać mu trudne fragmenty, nauczać drogi Pańskiej, ale również dawać swojemu dziecku należyty przykład życia rodzinnego, osobistego oraz służby w Kościele. Dziecko winno uczestniczyć w życiu zboru, aby obserwować, jak jego ojciec i matka służą Bogu. 

Kolejną instytucją powołaną do nauczania Słowa Bożego jest Kościół. Pismo Święte mówi bowiem, że "on ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, jeszcze innych pasterzami i nauczycielami, aby przygotować świętych do dzieła służenia w celu budowania ciała Chrystusa" (Ef 4,11-12; BH). Nauka w zborze nie ogranicza się wyłącznie do wygłaszania kazań. Warto, aby każdy zbór dysponował biblioteką wartościowych książek, a także oferował młodym ludziom mniej formalne spotkania, w czasie których mogliby oni zadawać pytania i dyskutować na interesujące ich tematy. Świetnym pomysłem jest również organizowanie wyjazdów, kolonii i obozów, w czasie których młodzież mogłaby łączyć poznawanie Pisma Świętego z wypoczynkiem, turystyką i sportem. 

Może się zdarzyć, że objawią się w Kościele mężczyźni o wyjątkowych przymiotach. Przykładem takiej postaci w Kościele apostolskim był Apollos. Pismo Święte mówi o nim: "Pewien Żyd, imieniem Apollos, rodem z Aleksandrii, człowiek uczony i znający świetnie Pisma przybył do Efezu. Znał on już drogę Pańską, przemawiał z wielkim zapałem i nauczał dokładnie tego, co dotyczyło Jezusa, znając tylko chrzest Janowy. Zaczął on odważnie przemawiać w synagodze. Gdy go Pryscylla i Akwila usłyszeli, zabrali go z sobą i wyłożyli mu dokładnie drogę Bożą. A kiedy chciał wyruszyć do Achai, bracia napisali list do uczniów z poleceniem, aby go przyjęli. Gdy przybył, pomagał bardzo za łaską [Bożą] tym, co uwierzyli. Dzielnie uchylał twierdzenia Żydów, wykazując publicznie z Pism, że Jezus jest Mesjaszem" (Dz 18,24-28). 

Powyższy fragment mówi o Apollosie, że był człowiekiem: 

- uczonym, 

- znającym świetnie Pisma, 

- znającym drogę Pańską,

- przemawiającym z wielkim zapałem,

- nauczającym dokładnie tego, co dotyczyło Jezusa,

- przemawiającym odważnie,

- polecanym przez braci,

- pomagającym bardzo tym, co uwierzyli,

- zdolnym do wykazywania błędów publicznie na podstawie Pism. 

Zalety Apollosa nie ograniczały się jedynie do jego intelektu, lecz dotyczyły również jego życia duchowego. Oprócz ogromnej wiedzy i doskonałej znajomości Pisma Świętego, Apollos znał bowiem drogę Pańską oraz pełnił swoją służbę nienagannie i z wielkim oddaniem. Dzięki temu bracia mogli wystawić mu dobre świadectwo i wystawić mu list polecający, który upoważniał go do służby poza własnym zborem. 

Jest zatem słuszne i zgodne z Pismem Świętym, aby bracia szczególnie zasłużeni mogli usługiwać swoimi darami szerszemu gronu, a nie tylko członkom swojego macierzystego zboru. Forma ich służby jest rzeczą umowną i może być różnoraka: mogą być zapraszani do innych zborów z wykładami lub zbory mogą organizować miejsca zwane szkołami, seminariami lub kolegiami (nazwa nie ma znaczenia), aby umożliwić skorzystanie z zasobu ich wiedzy jak największej liczbie osób. 

Szkoły biblijne i seminaria teologiczne winny nie tylko przekazywać wiedzę, ale również formować. Owa formacja winna obejmować gruntowne poznanie Pisma Świętego, ale również historii Kościoła, zwłaszcza biografii Bożych mężów i kobiet, którzy za swoją wiarę zapłacili wysoką cenę. Studenci seminariów teologicznych powinni móc spędzać czas ze swoimi wykładowcami. Zajęcia powinny obejmować nie tylko wykłady, ale również wspólną modlitwę i wielbienie Boga, wspólne posiłki, a także spotkania i rozmowy z misjonarzami, ewangelistami, emerytowanymi pastorami itd. 

Ogromnym błędem współczesnych czasów jest zatrudnianie w seminariach teologicznych osób, których autorytet opiera się wyłącznie na certyfikatach wystawionych przez ateistów i wyznawców potępienia godnych herezji. Osoby te zgromadziły co prawda pewien zasób wiedzy encyklopedycznej, lecz nie znają drogi Pańskiej i nie są rekomendowane przez ugruntowany w Słowie Bożym zbór. Na domiar złego ich życie osobiste, rodzinne i małżeńskie albo nie jest w ogóle znane, albo pozostawia wiele do życzenia. Ci "eksperci" infekują umysły młodzieży sprowadzając ją z prostej drogi Pańskiej na drogę zgubnego modernizmu. Ze zgrozą obserwujemy fakt, że w niektórych seminariach zatrudniane są nawet zbuntowane przeciwko Bogu i przeciwko Jego prawu niewiasty, których poglądy i charakter przesiąknięte są radykalnym feminizmem. W rezultacie absolwenci takich seminariów rzadko kwalifikują się do służby, a jeśli się kwalifikują, to nie dzięki, lecz wbrew naukom, które w nich odebrali. Jeśli zależy nam na przyszłości naszych zborów, pod żadnym pozorem nie powinniśmy posyłać do tego rodzaju szkół naszej młodzieży. 

---

Przejdź na stronę: https://www.superbiblia.pl 

aby sprawdzić, co jeszcze przygotowałem dla Ciebie, abyś lepiej poznał Pismo Święte. 


sobota, 16 sierpnia 2025

Textus Receptus czy tekst krytyczny

Pismo Święte Nowego Testamentu powstało w czasach, gdy nie było maszyn do pisania ani drukarek. Dlatego apostołowie i ich najbliżsi współpracownicy spisywali poszczególne księgi Nowego Testamentu ręcznie.  Apostoł Jan pisze w Drugim Liście Jana następujące słowa:

2 Jana: (12) Wiele mam wam do napisania, lecz nie chcę za pośrednictwem kartki i atramentu. 

A w Trzecim swoim Liście powiada:

3 Jana: (13) Wiele miałem ci napisać, ale nie chcę pisać do ciebie za pomocą atramentu i pióra.

Teksty Pisma Świętego były zatem spisywane ręcznie na papirusach lub pergaminach za pomocą prostych narzędzi pisarskich: pióra, które prawdopodobnie było wykonane z trzciny, oraz atramentu. Następnie tzw. kopiści przepisywali te teksty, tworząc kolejne ich kopie. W ten sposób Pismo Święte przetrwało do naszych czasów. Ręcznie spisywane lub powielane teksty nazywamy manuskryptami.

Ponieważ księgi Pisma Świętego były przepisywane ręcznie, zdarzało się, że kopiści podczas przepisywania wprowadzali do teksty zmiany. Zmiany te można zasadniczo podzielić na dwie grupy: niezamierzone oraz zamierzone.

Zmiany niezamierzone to po prostu zwykłe błędy. Zdarzało się, że kopista pominął jakieś słowo lub źle je odczytał.

Zmiany zamierzone wynikały z tego, że czasami kopista dochodził do wniosku, że jest w posiadaniu tekstu skażonego i chciał go poprawić, ewentualnie chciał wzmocnić przekaz doktrynalny tekstu. 

Oryginalne manuskrypty, które wyszły spod pióra apostołów i ich najbliższych współpracowników, nie przetrwały do dnia dzisiejszego. Zaginęły lub zostały zniszczone jeszcze w starożytności. Dysponujemy zatem wyłącznie kopiami. Ponieważ kopiści w czasie przepisywania ksiąg Pisma Świętego wprowadzali do teksty zmiany niezamierzone i zamierzone, nie ma dwóch identycznych kopii danej księgi. Wszystkie kopie różnią się od siebie pewnymi szczegółami. 

Większość różnic pomiędzy kopiami manuskryptów Nowego Testamentu są dla polskiego czytelnika nieistotnych. Różnice te dotyczą bowiem partykuł i rodzajników, których na język polski się nie tłumaczy. To tak, jak nie tłumaczymy na język polski angielskich przedimków "the", "a" oraz "an" czy niemieckich rodzajników "der", "die", "das". Niektóre różnice są jednak istotne i mają wpływ na znaczenie tekstu. 

Chociaż nie ma dwóch identycznych kopii manuskryptów Nowego Testamentu, to jednak wszystkie kopie można pogrupować w rodziny tekstów. Do najważniejszych rodzin tekstów Nowego Testamentu zaliczamy tekst aleksandryjski oraz tekst bizantyński.

Najstarszymi manuskryptami Nowego Testamentu są papirusy z II i III wieku po Chrystusie. Zawierają one zasadniczo tekst aleksandryjski. Teksty te są zapisane w formie języka greckiego, którą nazywamy dialektem koine. Dialekt koine był potocznym językiem Greków, którzy zamieszkiwali basen Morza Śródziemnego, i był szeroko wykorzystywany w kontaktach handlowych.  

Tekst bizantyjski odnajdujemy po raz pierwszy w pismach Jana Chryzostoma, który żył na przełomie IV i V wieku. Tekst ten jest obecny w większości manuskryptów z wieków V-IX. Cechuje go wysoki stopień harmonizacji, zaś język w nim zawarty zbliżony jest do klasycznej, literackiej formy języka greckiego. Musiał być zatem opracowany przez ludzi dobrze wykształconych.

W średniowieczu Pismo Święte było czytane prawie wyłącznie w języku łacińskim. 

Dopiero w renesansie, w dobie wzrostu zainteresowań starożytnością, zaczęto wskazywać na konieczność otworzenia tekstu Nowego Testamentu w języku greckim. Jednym z pierwszych uczonych, który podjął się zadania ustalenia tekstu greckiego Nowego Testamentu był Erazm z Rotterdamu - duchowny katolicki, a zarazem wybitny filolog i filozof. 

Erazm z Rotterdamu rozpoczął pracę nad greckim tekstem Nowego Testamentu w roku 1515, a już w roku 1516 ukazało się pierwsze wydanie jego dzieła. Erazm z Rotterdamu ustalił tekst grecki Nowego Testamentu w oparciu o siedem manuskryptów, które pochodziły z XII i XIII wieku. Większość tych manuskryptów zawierała tekst bizantyński. 

Manuskrypty, którymi dysponował Erazm z Rotterdamu zawierały luki. Aby te luki uzupełnić Erazm przetłumaczył brakujące wersety z języka łacińskiego na język grecki i w ten sposób stworzył nowe warianty tekstu, nie występujące w żadnych wcześniejszych greckich manuskryptach. Ponieważ jego znajomość języka greckiego nie była doskonała, tłumacząc brakujące wersety z języka łacińskiego na język grecki, popełnił kilka błędów. Najbardziej znanym błędem Erazma z Rotterdamu jest tekst z Apokalipsy 22,19, gdzie Erazm pisze o "księdze życia", w miejscu, gdzie powinno być "drzewo życia". 

Ponieważ tekst grecki Erazma z Rotterdamu został stworzony pospiesznie i zawierał wiele uchybień, niemal od razu zaczął być poprawiany zarówno przez samego Erazma, jak i przez innych uczonych. Kolejne, ulepszone wydania ukazywały się w latach 1522, 1527, 1535. Robert Stefanus wprowadził do tekstu Erazma z Rotterdamu poprawki i opublikował własną wersję tekstu greckiego w latach 1546, 1549, 1550, 1551. Trzecie wydanie Stefanusa wznowił Teodor Beza, wprowadzając do niego własne poprawki. 

W XVII wieku Bonawentura i Abraham Elzevir kilkakrotnie wznowili pierwsze wydanie Teodora Bezy. Drugie wydanie Bonawentury i Abrahama Elzevir z roku 1633 zawierało w przedmowie zdanie w języku łacińskim: "Textum ergo habes, nunc ab omnibus receptum...", co można przetłumaczyć na język polski: "Tak więc tekst, który masz, jest teraz przez wszystkich przyjęty." Wydanie tekstu greckiego z roku 1633 nazywane jest z tego powodu Textus Receptus lub tekstem przyjętym.

Textus Receptus jest zatem tekstem stworzonym pierwotnie przez Erazma z Rotterdamu w oparciu o późne manuskrypty bizantyńskie oraz przekłady niektórych fragmentów z języka łacińskiego, następnie poddanym kilku redakcjom przez samego Erazma i innych uczonych i ostatecznie opublikowanym w roku 1633. 

Textus Receptus stał się podstawą dla kilku ważnych przekładów Biblii na języki narodowe, w tym Biblii Króla Jakuba na język angielski oraz Biblii Gdańskiej na język polski. Przekłady te były dość popularne wśród kościołów protestanckich w wiekach XVII-XIX. 

W wieku XIX i wieku XX badania archeologiczne wyniosły na światło dzienne manuskrypty papirusowe z wieku II, III i IV, zawierające tekst aleksandryjski. W oparciu o te manuskrypty uczeni podjęli próbę ustalenia tekstu greckiego za pomocą współcześnie dostępnych metod badawczych, eliminując błędy kopistów i naleciałości średniowieczne. Teksty ustalone w ten sposób określamy mianem tekstu krytycznego. Najbardziej popularnym tekstem krytycznym Nowego Testamentu jest tekst Nestle-Aland. 

Kurt Aland był profesorem Nowego Testamentu i historii Kościoła oraz pastorem. Należał to Kościoła Wyznającego, a więc tego odłamu luteran, którzy w latach 30 i 40 XX wieku sprzeciwiali się ideologii nazistowskiej, za co byli prześladowani i więzieni w obozach koncentracyjnych. Po zakończeniu II wojny światowej Kurt Aland krytycznie wyrażał się na temat komunizmu i za to był przez władze NRD więziony, a także został wyrzucony z pracy na Uniwersytecie. Po zwolnieniu z więzienia w roku 1958 uciekł do Berlina Zachodniego. 

Wydanie krytyczne Nestle-Aland stanowi podstawę do tłumaczeń większości współczesnych przekładów na język polski, tak katolickich jak i protestanckich. Tekst Nestle-Aland stanowi również podstawę dla tłumaczenia Biblii Hosanna wydawanej przez Szkołę Biblijną Hosanna. 

---

Przejdź na stronę: https://www.superbiblia.pl 

aby sprawdzić, co jeszcze przygotowałem dla Ciebie, abyś lepiej poznał Pismo Święte. 


czwartek, 14 sierpnia 2025

Co oznacza liczba 666 w Apokalipsie?

 W Apokalipsie św. Jana, w rozdziale 13, znajdujemy werset:

Ap 13: (18) Tu potrzebna jest mądrość: kto ma rozum, niech obliczy liczbę zwierzęcia. Jest to bowiem liczba człowieka: a jego liczba to sześćset sześćdziesiąt sześć.

Mowa jest zatem o człowieku wrogo usposobionym do chrześcijan, którego liczba to 666. 

Ta złowroga liczba jest owiana złą sławą. Jako symbol szatana przeniknęła do popkultury i posługują się nią nawet fani muzyki metalowej. Spróbujmy jednak w sposób profesjonalny odpowiedzieć na pytanie: Czym w istocie jest liczba 666?

W chwili obecnej w biblistyce najpopularniejsze są trzy wyjaśnienia.

Po pierwsze musimy przypomnieć sobie, jak w szkole podstawowej uczyliśmy się liczb rzymskich. Otóż Rzymianie zapisywali liczby za pomocą liter. I tak "liczba jeden" była zapisywana jako litera "I", zaś "liczba dziesięć" jako litera "X" itd. Podobnie czynili grecy - zapisywali liczby za pomocą liter alfabetu. Skoro więc poszczególnym literom alfabetu można przypisać jakąś wartość liczbową, to imię każdego człowieka ma również liczbową wartość. 

Stąd Apostoł Jan pisze, że liczba imienia antychrysta - a więc suma wartości liter jego imienia - to 666. Problem polega na tym, że wiele imion można zliczyć w ten sposób, aby dawały wartość 666. Dlatego dotychczas nie udało się jednoznacznie ustalić, o jakie imię mogłoby chodzić. Na przestrzeni wieków padały różne propozycje, np. Neron, ale żadna z nich nie jest do końca satysfakcjonująca. 

Po drugie sama liczba 6 ma w Biblii znaczenie symboliczne. Otóż najpierw musimy sobie uzmysłowić, że Bożą liczbą, a zarazem symbolem pełni i doskonałości jest w Biblii liczba 7. Dlatego też Bóg stwarzał świat w siedem dni, a tęcza - symbol przymierza Boga z ludźmi - ma 7 kolorów. Z kolei liczba 6 jest niepełną siódemką, symbolem niedoskonałości, a w konsekwencji symbolem szatana. 

Po trzecie wreszcie niektórzy, interpretując liczbę 666, odwołują się do 1 Krl 10,14 oraz 2 Krn 9,13, gdzie mowa jest o 666 talentach złota, wpływających do skarbca tytułem podatków. 666 talentów było w starożytności sumą ogromną. Dlatego niektórzy uważają, że Apostoł Jan zapowiada, że nadchodzący, bezbożny system polityczny będzie odznaczał się zdzierstwem podatkowym.

Bez względu na to, która interpretacja wyda Ci się najbardziej przekonywająca, jedno jest pewne: Apostoł Jan wzywa nas swoimi przestrogami przede wszystkim do tego, abyśmy nie bratali się ze złem pod żadną postacią, lecz byśmy trwali przy Chrystusie bez względu na doczesne konsekwencje. 

---

Przejdź na stronę: https://www.superbiblia.pl 

aby sprawdzić, co jeszcze przygotowałem dla Ciebie, abyś lepiej poznał Pismo Święte. 

Co znaczą słowa Jezusa "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni"?

W naszych czasach zwrócenie komuś uwagi lub poddanie krytyce jego poglądów i czynów, wywołuje reakcję obronną. W kręgach chrześcijańskich mo...